Wysoki ruch wygląda dobrze w raporcie. Problem zaczyna się wtedy, gdy po miesiącu właściciel firmy mówi: „na stronie było kilka tysięcy osób, a telefon prawie nie dzwonił”. To sytuacja, którą widzieliśmy wielokrotnie po przejęciu działań od innych wykonawców. Dużo ruchu nie jest równoznaczne z dużym popytem, a tym bardziej z dużą liczbą klientów.
Wejście na stronę nie płaci faktury. To tylko krok pomiędzy wyszukiwaniem a kontaktem. Jeżeli użytkownik jest przypadkowy, oferta nie odpowiada na jego potrzebę albo strona nie prowadzi go do działania, wzrost sesji może nie mieć żadnego znaczenia biznesowego.
Fraza może generować duży wolumen, ale mieć słabą intencję zakupową. Artykuł poradnikowy może
przyciągnąć tysiące użytkowników, którzy nigdy nie zostaną klientami. Kampania szeroka może
wygenerować tanie kliknięcia z zapytań, które tylko pozornie pasują do usługi.
Dlatego zamiast pytać „ile mamy ruchu?”, warto pytać „z jakich zapytań przychodzą osoby, które faktycznie kontaktują się z firmą?”.
Jeżeli strona zaczyna od ogólnych claimów, animacji i opowieści o firmie, ale nie odpowiada jasno na
pytania: co robicie, dla kogo i gdzie działacie, część użytkowników odpada jeszcze zanim dotrze do
formularza.
Klient w konkurencyjnej branży zwykle porównuje kilka ofert. Potrzebuje dowodów: realizacji, opinii, danych, specjalizacji, procesu, zespołu, sprzętu, czasu reakcji, gwarancji, certyfikatów lub przewagi technologicznej. Bez tego strona staje się katalogiem usług, a nie narzędziem sprzedażowym.
„Skontaktuj się z nami” to poprawne CTA, ale nie zawsze wystarczające. W wielu usługach lepiej działa
konkret: „Wyślij projekt do wyceny”, „Sprawdź dostępny termin”, „Umów analizę”, „Zapytaj o koszt realizacji”. Działanie powinno odpowiadać na etap decyzji klienta.
Za dużo pól, obowiązkowe informacje, których klient jeszcze nie zna, brak numeru telefonu albo brak jasnej informacji, kiedy ktoś odpowie. Każde dodatkowe utrudnienie zmniejsza liczbę kontaktów.
Jeżeli kampania optymalizuje się na przypadkowe zdarzenie, np. wejście na stronę kontaktową, zamiast na wysłanie formularza lub telefon, dane mogą wyglądać dobrze i jednocześnie prowadzić zespół w złą stronę. Zdarzenia konwersji muszą odpowiadać realnym zachowaniom klientów.
Przejęliśmy działania firmy lokalnej po innej agencji. Ruch był duży, więc na pierwszy rzut oka marketing
wyglądał poprawnie. Problem polegał na tym, że ruch nie przekładał się na klientów. Dopiero po uporządkowaniu struktury strony, źródeł wejść i całego systemu pozyskiwania zapytań firma zaczęła
regularnie dostawać kontakty. To dobry przykład, dlaczego „więcej ruchu” samo w sobie nie może być
głównym KPI.
Jeżeli firma ma ruch, ale nie ma klientów, dokładanie kolejnych tysięcy złotych do kampanii może tylko powiększyć problem. Najpierw trzeba sprawdzić, czy istniejący ruch ma gdzie i po co konwertować.
Ruch jest potrzebny, ale tylko jako część procesu. Liczy się jego jakość, dopasowanie strony, argumenty
sprzedażowe, prostota kontaktu i prawidłowa analityka. Lepiej mieć 2 000 właściwych użytkowników
i regularne zapytania niż 20 000 przypadkowych wejść bez efektu.
Twoja strona może pracować mocniej - i na SEO, i na sprzedaż. Sprawdźmy, co warto w niej poprawić najpierw.
SPRAWDŹ OFERTĘ STRON I SEO